Leśny supermarket. 3 smaczne dzikie rośliny jadalne

Preppers ze mnie żaden – jedynym krokiem do przygotowania na ewentualny armageddon, jaki dotąd poczyniłam, była jednorazowa próba przygotowania dżemu (średnio zresztą udana). Niemniej, każde jadalne odkrycie niebywale mnie cieszy. Cóż poradzę – jest coś kojącego w odkrywaniu dzikich smakołyków. Oczywiście uprzednio dokładnie je zweryfikowawszy!

Zdziwiłam się nieco, odkrywając, że grzybomaniaków jest na świecie naprawdę sporo i wszyscy potrafią nawijać o królestwie fungi godzinami. Wcale nie chodzi o wujków i dziadków! Powiedzenie ,,emocje jak na grzybobraniu” nabiera nowego znaczenia, gdy wybierasz się z takim szalonym pasjonatem na łowy. Podczas jednej z tego typu eskapad ze zdziwieniem zdałam sobie sprawę, że sama zafrapowana pochylam się nad skrawkiem ziemi, obserwując miniaturowe grzybki wyłaniające się z mchu. Do czego to doszło?

Pamiętam, jak pewnego razu usłyszałam od pewnej Angielki, że na Wyspach grzybów nie ma, bo Polacy wszystko wyzbierali. Razem ze złością na to krzywdzące i niezbyt mądre stwierdzenie wezbrała we mnie i swego rodzaju duma. Bo zbierać to my akurat potrafimy.

Ale do rzeczy. Na grzybach znam się średnio – na roślinach już bardziej. Czemu więc nie podzielić się z Wami pomysłami na dzikie roślinne łowy, które z powodzeniem mogą wylądować na talerzu? Zwłaszcza teraz, w dobie dogorywającej pandemii, gdy wspomnienie kolejek do sklepów i pustych półek wciąż jest żywe, może warto pokrzepić się myślą, że zamiast supermarketu można równie dobrze wybrać się….do lasu?

#1 Pokrzywa

Ach ta pokrzywa – typowe love&hate relationship. Z jednej strony trudno nie wściec się, gdy podczas letniego spaceru znów poparzy Ci łydki. Z drugiej – to prawdziwa ,,roślina renesansu”. Nakarmi, odzieje… Tak, moi drodzy – pokrzywę można wykorzystać na niezliczoną ilość sposobów.

Amatorzy zbieractwa kochają pokrzywę ponad wszystko – to prawdziwa królowa dzikich roślin jadalnych. Rośnie wszędzie, jest niezwykle bogata w witaminy i mikroelementy (zwłaszcza potas), a w smaku przypomina szpinak. To ważna wskazówka – najlepiej przyrządzać ją w podobny sposób. Oczywiście zbierać należy ją ostrożnie – najlepiej w rękawiczkach. Jednak gdy tylko zwiędnie, traci parzące właściwości, dlatego nie musisz obawiać się boleści przy posiłku. Można dodawać ją do sałatek, przyrządzać na jej bazie sosy do makaronu czy pesto – sprawdź samemu, jak zasmakuje Ci najlepiej.

Pałkę można jeść przez cały rok!

#2 Pałka

W Polsce jej nie brakuje – zdobi brzegi jezior i rzek, tworząc na podmokłych terenach zarośla. Nie wszyscy jednak wiedzą, że pałką można się zajadać. Survivalowcy kochają tę niepozorną roślinę, bo można spożywać jej poszczególne części przez cały rok. Młode pędy możesz przyrządzić podobnie jak szparagi, kwiaty dodać do sałatki, a bogaty w składniki odżywcze pyłek do sosu.

Łubin to roślina o sporych walorach dekoracyjnych.

#3 Łubin

U nas jest to roślina dość zapomniana, hodowana głównie ze względu na walory ozdobne. Dlatego, kiedy pierwszy raz wybrałam się do Portugalii, nie miałam pojęcia, że to właśnie jej nasiona zaserwowano mi do piwa. Tam żółte, spłaszczone tremoços podaje się w każdym barze w charakterze przekąski. Są pożywne, nie zawierają dużej ilości kalorii jak paluszki czy orzeszki, a do tego, zamarynowane z czosnkiem i pietruszką smakują naprawdę obłędnie!

Łubin jest rośliną, która nie ma dużych wymagań środowiskowych – warto zasadzić ją w swoim ogrodzie dla zwiększenia ilości w glebie i jej napowietrzenia. W naturze występuje równie powszechnie. Ze względu na zróżnicowanie gatunków o różnych poziomach zawartości alkaloidów nie polecam oczywiście zbierania jej w lesie czy na polu. Warto jednak zainspirować się naturą i wyhodować go samemu – z certyfikowanych nasion. Jeśli są dobrze przygotowane, stanowią przekąskę całkowicie bezpieczną dla zdrowia, a nawet dla niego korzystną. To, czy są odpowiednie do spożycia, zweryfikujecie z pierwszym kęsem – powinny być pozbawione charakterystycznej goryczki.

Przygotowanie nasion łubinu jest dość czasochłonne, ale efekt – spektakularny. Nasiona trzeba ugotować, a następnie namaczać przez parę dni, wymieniając często wodę. Gdy nasiona będą już pozbawione goryczki, można zamarynować je w dowolny sposób czy też dodać do potraw. Portugalczycy jedzą je bez skórki, ja natomiast ją zjadam, podobnie jak tą z bobu.

Jeśli zafrapował Was potencjał dzikich roślin jadalnych, odsyłam Was do najbardziej wyczerpującej publikacji, z jaką dotąd się spotkałam w języku polskim. Jej autor opublikował na swoją stronie całą książkę o polskich roślinach jadalnych występujących dziko – nie musicie więc szukać jej po bibliotekach. Znajdziecie ją tutaj.

Dodaj komentarz