Podwodne farmy – rozwiązanie problemu utraty bioróżnorodności?

Tracimy rafy koralowe – to żadna tajemnica. Do niedawna nie mieliśmy zresztą pomysłu, jak zatrzymać ten proces. Odwrócić go? To nikomu nawet się nie śniło. Okazuje się jednak, że podwodne farmy mogą rozwiązać ten problem. A przy okazji kilka innych.

Pole białych krzaczków, jakby spopielonych – a może pokrytych szronem? Tak na pierwszy rzut oka wygląda Wielka Rafa Koralowa na zdjęciach, uwieczniających masowe blaknięcie w 2016 roku. Żadnego śladu soczystej czerwieni, której nazwę zaczerpnięto właśnie od tych stworzeń. To widok równie zatrważający, co zdjęcia Wielkiej Pacyficznej Plamy Śmieci – tym bardziej że jest wynikiem zjawiska antropogenicznego, a więc wywołanego ludzkimi działaniami.

Koralowce blakną w drastycznym tempie – w ciągu dwudziestu lat zjawisko to przyspieszyło aż pięć razy (1). Nic dziwnego, że wielu naukowców zupełnie straciło nadzieję, że pustynnienie dna morskiego można zatrzymać. Co sprawia, że korale blakną (a w zasadzie tracą symbiotyczne glony, które wpływały na ich kolor)? Przede wszystkim wysoki poziom dwutlenku węgla, przyczyniający się również do zmiany odczynu oceanów na bardziej kwasowy, co niewątpliwie nie służy ani faunie, ani florze. Wody stają się oczywiście także cieplejsze.

Blaknięcie koralowców i efekt domina

Blaknięcie to tylko preludium do obumierania koralowców, które zaburza cały ekosystem rafy. Efektem domina, kolejne gatunki roślin i zwierząt zaczynają ginąć lub opuszczają dotychczasowe środowisko, poszukując nowego miejsca do życia. Tak niegdyś mieniące się kolorami podwodne ogrody powoli stają się pustyniami. Nie dajmy się jednak zwieść przekonaniu, że proces ten nie ma wielkiego wpływu na życie toczące się na powierzchni. To przecież my – w dużej mierze – jesteśmy na końcu tego łańcucha.

Rafy koralowe – dlaczego ich regeneracja jest tak ważna?

Dostrzegają to założyciele eko-startupu, CoralViva, którzy w innowacyjny sposób wspierają regenerację koralowców i stopniowe przystosowywanie ich do nowych warunków, zmieniających się w związku z globalnym ociepleniem. – [Globalna utrata raf] jest ekologiczną i socjoekonomiczną tragedią. Jedna czwarta życia morskiego zależy od raf koralowych, a zarobek miliarda ludzi na świecie zależy od nich – podsumował jeden ze wspólników w wywiadzie dla CNN.

Wykorzystując technikę mikrofragmentacji, założyciele Coral Viva stymulują koralowce do rozmnażania się. Wszystko odbywa się na podwodnych farmach. Tym ich inicjatywa różni się od ,,koralowych żłobków”, które zazwyczaj funkcjonują na powierzchni. Ich technika jest znacznie bardziej wydajna, bo przygotowuje koralowce do przetrwania w nowych warunkach.

Podwodne farmy – przyszłość rolnictwa?

Na podwodnych farmach nie uprawia się jednak jedynie koralowców. Odnowa raf to jedno, a morskie rolnictwo – drugie. Choć obu rodzajom projektów przyświeca w zasadzie jeden cel – odbudowanie bioróżnorodności podwodnego środowiska. Uprawa roślin w wodzie nie jest zresztą żadną nowością – wielu przedsiębiorców korzysta przecież z metody hydroponicznej, szczególnie popularnej w przemyśle konopnym, ale nie tylko. Grządki na morskim dnie to jednak zupełnie inny kaliber. Okazuje się jednak, że tego rodzaju przedsięwzięcia, jeszcze do niedawna spychane do kategorii science-fiction, mogą okazać się naszą przyszłością.

Projekt Nemo’s Garden prowadzony jest już od kilku lat – zainaugurowano go w 2015 roku jako pionierski eksperyment z zakresu podwodnego rolnictwa. Najwyraźniej został całkiem dobrze pomyślany – w 2020 roku uprawa wciąż trwa. W następnych dziesięcioleciach mogą okazać się najlepszą alternatywą dla konwencjonalnego rolnictwa. Zużywa ono ogromne ilości wody, a jego zapotrzebowanie na nią rośnie wraz z postępującymi zmianami klimatu, których efektem są między innymi regularne susze. Nie mówiąc już o tym, że nawadnianie często przeprowadzane jest w sposób nieefektywny, o czym pisałam w poprzednim poście.

Truskawki z morza? Na podwodnych farmach to możliwe!

Nemo’s Garden dzieli się na sześć biosfer, różniących się warunkami środowiskowymi. Uprawia się w nich mnóstwo roślin – między innymi szałwię, aloe vera, miętę, oregano, sałatę, a nawet pomidory, rzodkiewkę i truskawki. Warto zaznaczyć, że chociaż inicjatywa ma przede wszystkim przetrzeć ścieżkę dla prekursorów nowego odłamu rolnictwa, bardziej wydajnego w kontekście zużycia wody, nie tylko ludzkość skorzysta na takim rozwiązaniu. Jak wskazują najnowsze badania ekspertów w dziedzinie biologii morskiej, projekt miał pozytywny wpływ na różnorodność obszaru Morza Liguryjskiego, na którym funkcjonuje, co czyni z nich niejako substytut raf koralowych [2]. Podobnie jak one, zapewniają wielu gatunkom schronienie i pożywienie.

Sukces projektu wydaje się nadzieją dla światowego rolnictwa, ale też mórz i oceanów, których bioróżnorodność znacznie kurczy się w wyniku zjawisk antropogenicznych. Kto wie – może pewnego dnia i w Bałtyku pustynie siarkowodorowe zostaną zastąpione przez podwodne farmy?

Źródła:

[1] – Publikacja zbiorowa AAS: Spacial and temporal patterns of mass bleaching of corals in the Antrophocene, Science  05 .01. 2018.

[2] – Oficjalna strona Nemo’s Garden – http://www.nemosgarden.com

Dodaj komentarz