Susza w Polsce – co robimy źle?

Wiele wskazuje na to, że tegoroczna susza będzie jedną z najbardziej dramatycznych w historii pomiarów. O ile w celu zapobiegania przyszłym potrzeba przede wszystkim zmian na poziomie systemowym, istnieje wiele rozwiązań, które możecie wdrożyć we własnym ogrodzie, lub dopiero go projektując.

Jak zapewne doskonale wiecie, skutki suszy, której doświadczamy w tym niezwykle trudnym dla gospodarki momencie, nie byłyby tak dotkliwe, gdyby nie nieprzemyślana polityka hydrologiczna naszego kraju. Niestety, pokłosie wieloletnich niewłaściwych praktyk, nie tylko związanych z ingerowaniem w koryta wodne, ale również planowaniem urbanistycznym, odczujemy wszyscy. Warzywa i owoce podrożeją jeszcze bardziej, a pożary terenów zielonych będą zdarzać się coraz częściej. Bardzo możliwe również, że będziemy musieli przyzwyczaić się do okresowych przerw w dostawie wody.

Nie zamierzam być kolejną Kasandrą, która wróży katastrofę. Proponowanie zmian na poziomie polityki zarządzania zasobami wodnymi pozostawię oczywiście hydrologom. Jest mnóstwo praktyk, których w Polsce powinno się natychmiast zaprzestać, począwszy od uskuteczniania betonozy, po nierozsądne osuszanie terenów podmokłych. Co jednak możecie zrobić jako posiadacze ogrodów, grządek czy farm? Suszy nie da się przecież na ten moment uniknąć. Można jednak choć częściowo zapobiegać jej dewastującym skutkom poprzez drobne zmiany w modelu uprawy. Przy okazji, ogród stanie się bardziej samowystarczalny, co będzie procentować, gdy kryzys minie.

Ogród w czasie suszy? Wbrew pozorom warto!

Moglibyście zapytać – po co komu rady dotyczące wydajnego projektowania ogrodu podczas suszy? Nie zapominajmy jednak, że na tę katastrofę naturalną nałożył się inny kryzys. Wiele osób w wyniku pandemii straciło część lub całość dotychczasowego dochodu. W zestawieniu z rosnącymi cenami żywności może mieć opłakane skutki. Częściowe uniezależnienie w postaci własnej grządki może przynieść komfort psychiczny, a zajmowanie się nią – ukoić zszargane nerwy. Dlatego też od wielu osób – nawet tych, których dotąd raczej bym o to nie podejrzewała – słyszę o planach założenia własnego ogródka warzywnego. Niewątpliwie wielu z Was po raz pierwszy od wielu lat dysponuje wolnym czasem. Choć jestem przeciwna romantyzowaniu kwarantanny jako sposobu na samorozwój, poświęcenie jej na stworzenie czegoś, co będzie odciążeniem dla domowego budżetu, wydaje mi się doskonałym pomysłem.

Niezależnie od tego, czy dopiero macie w planach stworzenie ogrodu, czy też zastanawiacie się, jak ochronić go przed skutkami suszy 2020 i zabezpieczyć przed kolejnymi, poniższe pomysły mogą Wam w tym pomóc.

Rzędy grządek? Susza nie sprzyja takiemu rozwiązaniu

Jesteśmy przyzwyczajeni do sadzenia w rzędach. Autorytety w dziedzinie permakultury, jak choćby Toby Hemenway, którego książka jest dla mnie dużym źródłem inspiracji, zachęcają jednak, by projektować swoje grządki inaczej. Najlepiej – inspirując się kształtami, które można znaleźć w naturze. Nie są one przecież wynikiem przypadku, a milionów lat przystosowania. Spirale, rozgałęzienia przywodzące na myśl strukturę żyłek liścia – jest wiele możliwości i gwarantuję, że każda z nich jest lepszym wyborem niż rzędy. Nie tylko z uwagi na oszczędzanie cennej przestrzeni, ale również ochronę gleby i zatrzymywanie jej wilgoci. Większe zagęszczenie, które wymusza zastosowanie większości z alternatywnych struktur, pozwala zacienić warstwę przy ziemi, a przy tym odcina drogę chwastom.

Mulczowanie zamiast ciągłego podlewania

Zalety mulczowania można mnożyć. Umiejętnie skomponowane warstwy – ja zazwyczaj trzymam się porządku zielone ścinki + tektura + kawałki drewna – wpływają pozytywnie na żyzność gleby i odbierają sporo pracy, związanej z odchwaszczaniem. W przypadku suszy interesuje nas natomiast inna właściwość dobrze wykonanego mulczu, a mianowicie spowalnianie parowania wody i chłodzenie ziemi. To doskonałe oręże w walce z suszą, którego zastosowanie nie wymaga dużej ilości czasu i energii, a przy tym znacznie ogranicza ilość koniecznych czynności w związku z uprawą.

,,Konturowanie” ziemi – złap wodę!

Rzeźbienie terenu to kolejny sposób na zatrzymanie wody, który w zasadzie nie wymaga nakładów finansowych, a może okazać się znakomitym narzędziem w walce z suszą. Nie oznacza to oczywiście, że Wasza działka ma przybrać formę szwajcarskiego sera. Nawet drobne modelowanie, praktycznie niewidoczne gołym okiem, może przynieść korzyści. Wprowadzenie odpowiednio rozłożonych mini-mokradeł to znakomita strategia na zatrzymanie wody w obiegu. Metody ich tworzenia różnią się w zależności od klimatu i rzeźby terenu. Więcej na ich temat dowiecie się w jednym z kolejnych postów.

Szara woda – do wykorzystania w określonych przypadkach

Wyznaję zasadę, że w każdym ogródku powinien stanąć zbiornik na deszczówkę. Używanie wody pitnej do podlewania roślin jest absurdem. Jednak, gdy wokół szaleje susza, stworzenie zapasów deszczówki będzie oczywiście bardzo trudne i długotrwałe. Dlatego można dostrzec zainteresowanie tematyką wody szarej, która nie jest zdatna do spożycia, ale tez nie klasyfikuje się jako ściek. Zalicza się do niej przede wszystkim ta, produkowana w naszych prysznicach i wannach. Tutaj od razu należy rozwiać wszelkie wątpliwości – jeśli zawiera ona detergenty, nie warto ryzykować podlewania. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że w ten sposób zaszkodzimy naszym roślinom. Co innego, jeśli zdecydujemy się na zastosowanie kosmetyków biodegradowalnych. Jeśli woda zawiera wyłącznie je, a nie mydła sodowe i potasowe czy inne substancje, szara woda z powodzeniem może znaleźć zastosowanie w naszym ogródku. Oczywiście warto uprzednio ją przefiltrować. Dobrym rozwiązaniem może okazać się odprowadzanie jej do przygotowanego mini-mokradła, oddzielonego roślinami filtrującymi.

Susza 2020 – możesz ją pokonać!

Wszystkie wymienione wyżej sposoby na zatrzymanie wody w obiegu ogrodu stanowią filary projektowania ogrodu w zgodzie z wytycznymi permakultury. Dlatego też mogą znacząco różnić się od tych, promowanych na przykład przez koncerny produkujące środki ochrony roślin. Każdy z nich przetestowałam we własnym ogrodzie i podpisuję się pod ich skutecznością. Mam nadzieję, że wielu z Was pomogą w tym trudnym czasie bądź zainspirują do założenia swojej grządki. Nawet teraz, gdy susza puka do naszych drzwi.

1 Comment

Dodaj komentarz